Na rozgrzewkę Zuza zaproponowała uczestnikom małe ćwiczenie. Mentalnie wyobraziliśmy sobie, że początek linii przecinającej salę ma niskie natężenie, potem rośnie i rośnie coraz bardziej, aż w końcu dochodzi do apogeum. Koordynatorka zadawała pytania, a my musieliśmy ustawić się na „linii” w miejscu, które odpowiada naszemu nastawieniu do danej rzeczy. W teorii to trochę zawiłe, w praktyce - całkiem proste i przyjemne. Zuza pytała, jaki mamy związek z filmem, czy wiążemy z nim swoją przyszłość. Na początku umownej linii stawały osoby, które lubią oglądać filmy, potem np. ludzie uczestniczący w „Filmotece szkolnej”, dalej ci, którzy nakręcili jakiś film, a na końcu przyszli reżyserzy.
Mieliśmy małe problemy techniczne z włączeniem filmu, więc Zuza przeprowadziła kolejną zabawę. Staliśmy w okręgu, zamykaliśmy oczy i szliśmy przed siebie z wyciągniętymi rękami, chwytając napotkane dłonie. Kiedy wszyscy się trzymali, zdecydowanie nie było wygodnie. Musieliśmy tak sobą manewrować, aby stanąć w kole bez puszczania rąk. Przy tym ćwiczeniu wytworzyła się ciepła atmosfera, rozluźniliśmy się i poczuliśmy się swobodniej.
Następnie pooglądaliśmy „Szermierzy dla Palestyny” – film dokumentalny o klubie szermierki w obozie uchodźców Al – Mari w Ramallach, stworzonym i prowadzonym przez Polaków. Moim zdaniem klub to tylko pretekst do nakręcenia filmu o życiu dzieci i młodzieży w Palestynie oraz ukazania relacji polsko – palestyńskich. Dokument ten jest bardzo ciekawy, podobał mi się bardziej od filmu „Święta woda”, którego omówieniem zajęła się Ola i Kasia na poprzednich warsztatach. Podobało mi się to, że sam sport nie zdominował filmu, mogliśmy dowiedzieć się też czegoś o życiu w obozie, przyjaźniach pomiędzy trenerami a ich wychowankami. Akcja dokumentu nie opierała się tylko na jednej rzeczy, obejmowała różne aspekty życia, więc każdy widz mógł znaleźć w filmie coś, co do niego przemówiło.
Po projekcji dyskutowaliśmy o filmie, jak nam się podobał, jakie są nasze pierwsze odczucia po oglądnięciu. Później zapisywaliśmy na karteczkach po trzy tagi do „Szermierzy z Palestyny”. Przyklejaliśmy je na szary papier w taki sposób, żeby koło siebie znalazły się zapiski o podobnej tematyce. Poszczególne grupki mówiły, o czym opowiada film, każda z nich przedstawiała jeden wątek. Największe zbiory karteczek informowały o codzienności palestyńskich dzieci i młodzieży, pomocy ze strony Polaków i o szermierce lub, szerzej, sporcie. Pozostałe uwagi dotyczyły m. in. kontaktów i przyjaźni polsko – palestyńskiej, tolerancji, pasji, wojny, walki o marzenia czy prawach kobiet… Na końcu Zuza podsumowała naszą wspólną pracę, a każdy z nas mógł dorzucić coś od siebie.
Warsztaty bardzo mi się podobały, Zuza szybko znalazła z nami wspólny język i myślę, że wszyscy dobrze się z nią bawili. Rozgrzewki były bardzo pomysłowe i zabawne, pozwoliły nam swobodniej poczuć się w swoim towarzystwie, co ułatwiło nam potem rozmowę. Film „Szermierze dla Palestyny” miał ciekawą i bogatą treść, ale także świetnie prezentował się od strony artystycznej. Było w nim wiele zbliżeń i detali, np. oczu, oraz krótkie przerywniki, nic niewnoszące w akcję filmu, ale przyjemne, np. panorama miasta w nocy, niebo. Ostatnie ćwiczenie mogłoby się przydać do interpretacji zarówno filmów, jak i utworów literackich, czy nawet sztuki. Pomaga nam w wychwyceniu poszczególnych tematów, co może się przydać, np. podczas omawiania lektur.
Ten piątek zdecydowanie nie zaliczał się do tych, kiedy odlicza się godziny do wyjścia ze szkoły, a wręcz przeciwnie: myślę, że te warsztaty były wspaniałym zwieńczeniem Tygodnia Edukacji Obywatelskiej.
Dorota Firkowska






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz