Warsztaty okazały się sukcesem w naszej szkole, więc stwierdziliśmy, że – jak śpiewa Piwnica pod Baranami - musimy siać… Przyszedł czas na trzebnickie podstawówki. Do drużyny Agnieszki i Pauliny dołączyłam razem z Kasią Zaustowicz. Dziewczyny odwiedziły wcześniej szkołę, w której miałyśmy poprowadzić zajęcia i ustaliły termin z dyrektorką, p. Grażyną Kantecką.
Najważniejszy jest pomysł. Ale jak zachęcić szóstoklasistę do współpracy? Miałyśmy mnóstwo materiałów i chaos w głowach. W sobotę postanowiłyśmy się spotkać. Za namową naszej koordynatorki, wydrukowałyśmy sobie scenariusze ze strony Polskiej Akcji Humanitarnej i wybierałyśmy najciekawsze zajęcia dla młodszych kolegów i koleżanek. Kompilowałyśmy zadania z różnych konspektów, by nasze warsztaty uczynić jak najatrakcyjniejsze dla dzieci. Burza mózgów zaczęła się w chwili, gdy każda z nas jak na komendę nagle doznawała iluminacji i chciała spontanicznie podzielić się wizją z innymi. „Dajcie mi się skupić!” – powtarzała ciągle Aga. Po dwóch godzinach postanowiłyśmy zwolnić obroty. Miałyśmy już naprawdę sporo materiałów i zapisanych na fiszkach pomysłów ich realizacji. Chwila żartów, deser i ponownie zabrałyśmy się do pracy. Około godziny 16 złożyłyśmy wszystko w całość. W poniedziałek podzieliliśmy się naszą koncepcją z p. Komisarczyk i Bartkiem. Omówiłyśmy raz jeszcze niektóre zagadnienia, ustaliłyśmy szczegóły wyjścia i wszyscy zsynchronizowaliśmy zegarki. Pozostało nam czekać cierpliwie do czwartku, z nadzieją, że wszystko pójdzie dobrze.
Pani powiedziała, że pójdzie dobrze. Uwierzyłyśmy, bo jeśli nie, to patrz punkt pierwszy ;)
Wdech-wydech.. Dziś warsztaty!
W środę wieczorem linie telefoniczne w naszych domach były bez przerwy zajęte. „A może zrobimy ankietę ewaluacyjną?” – padł jeszcze pomysł ze strony Pauliny. Dobrze, robimy sondę! Jak wspaniale, że istnieje coś takiego jak Gadu-Gadu! Po chwili napływały do mnie pytania związane z naszą ankietą. Małe poprawki i wersja jest już gotowa do druku. Na każdej kartce znajdowało się 7 pytań. Postanowiłyśmy, że ankieta będzie anonimowa. Pełny profesjonalizm – usłyszałyśmy potem od naszej pani.
O godzinie 23 zadzwoniła do mnie Kasia. Nasza „fantastyczna czwórka” musiała rozdzielić się na dwa obozy. Miałyśmy nadzieję, że w dwójkach będziemy miały tyle samo energii, co w większej drużynie. Agnieszce i Pauli przypadła klasa 6a i 6b, natomiast Kasi i mnie 6c. Dziewczyny miały zaczynać o 9, a my o 10:45. Miałyśmy sporo czasu, ponieważ pojawiłam się u Kasi już o 8. Przygotowałyśmy się odpowiednio. Jeszcze tylko poprawki przy materiałach dla naszych nowych znajomych. „To co, idziemy?” – zaproponowałam ochoczo mojej koleżance. Odpowiedziała mi uśmiechem i ruszyłyśmy do szkoły obładowane kolorowymi kartonami i „naprawdę niezbędnymi rzeczami”.
Krótka rozmowa z panem woźnym przed wejściem do podstawówki nas rozbawiła, ale wzięłyśmy sobie do serc przestrogę: „Może być ciężko zapanować nad takim wulkanem energii i zapału.” No tak.. przecież dopiero zaczynamy. Po chwili pojawili się Paulina, Agnieszka i Bartosz, który miał nagrywać efekty naszej pracy. Udałyśmy się do sekretariatu, gdzie dostaliśmy informację, w których klasach spotkamy naszych „nowych podopiecznych”.
Nie taki diabeł straszny, czyli strach ma wielkie oczy…
Sebcio, Pipi, Cristiano, Szymek, Janek. Każdy zapisał swoje imię bądź pseudonim na papierowej taśmie. Ustawiliśmy krzesełka w dużym kole. W 6c przeważali chłopcy. Na akceptację naszych pomysłów ze strony dziewczynek nie trzeba było długo czekać. Niestety, z chłopcami było nieco gorzej. Nie pomagały uśmiechy, a czas leciał nieubłaganie. Kasia próbowała zachęcić kolegów do współpracy żartem, a ja starałam się opowiedzieć jakąś ciekawą historię. W końcu żywioł został opanowany! Uff, udało nam się dogadać z męską częścią grupy i powiedziałyśmy kilka słów o sobie. Z uśmiechem, ładną polszczyzną – jak życzyła sobie nasza koordynatorka.
Tematem zajęć były prawa człowieka i edukacja w kontekście praw dziecka. Oba pojęcia zostały przez nas przybliżone uczniom w jak najbardziej zrozumiałej formie. Najważniejsza była dla nas spontaniczność, nie chciałyśmy się uczyć niczego na pamięć i klepać jak oszalałe, liczyłyśmy się z tym, że przedstawiając tak treściwe tematy w niezbyt długim czasie, uczniowie nie zapamiętają zbyt wiele, jeśli nie podamy wiedzy w ciekawy sposób.
Zaczęłam od „tortu życia”, każdy uczeń miał rozrysować na diagramie kołowym, jak wygląda jego dzień. Oczywiście większość czasu zajmowała nam nauka, tym samym stwierdziliśmy, że właśnie ona jest nieodłączną częścią naszego życia. Kasia zaproponowała narysowanie „tortu edukacyjnego”. Tym razem można było rysować dowolną techniką. Piramida okazała się najciekawszym rozwiązaniem. Na górze stali naturalnie nauczyciele, bo to dzięki nim możemy zdobywać wiedzę i wiadomości.
Po tym „ćwiczeniu na rozgrzewkę” opowiedziałam szóstoklasistom historię Jane, dziewczynki żyjącej w Tanzanii, której większość dnia zajmują obowiązki domowe, a szkoła schodzi na dalszy plan. W wieku 8 lat nie potrafi jeszcze czytać ani pisać.
Zadaniem uczniów było narysowanie jej sylwetki w czteroosobowych grupach i wypisanie tych rzeczy, które chcieliby zmienić w jej życiu. Drużyny wykazały się zdolnościami artystycznymi. Chłopców poniosła wyobraźnia, ale i dziewczynki postanowiły stworzyć własną Jane. Wszyscy świetnie się zaprezentowali. Byłyśmy bardzo zadowolone z efektów pracy dziewcząt i chłopców.
Następnie zachęciłyśmy Cristiano i Olę do wspólnej zabawy. Chłopiec musiał wcielić się w rolę Jane, a Ola miała być dziewczyną z Europy. Czytałyśmy na zmianę pytania, jeśli odpowiedź brzmiała „TAK”- należało zrobić krok w przód, jeśli „NIE”- krok w tył. Po chwili uczniowie zauważyli różnice między życiem dziecka, którego harmonogram dnia jest wypełniony praktycznie tylko obowiązkami, a dziecka, które ma wolność wyboru i więcej czasu poświęca na przyjemności i naukę niż na ciężką pracę w polu z kukurydzą.
Kasia zachęciła jednego z chłopaków, by przeczytał wiersz Marcina Brykczyńskiego „O prawach dziecka”. Uczniowie mieli za zadanie wyłapać z utworu prawa, jakie posiada każde dziecko. Następnie wypisywali je na tablicy. Złotym środkiem na zwiększenie aktywności okazał się konkurs! Grupy miały zilustrować w formie dramy wylosowane przez lidera prawo. Każda drużyna spisała się doskonale. Dużo było przy tym śmiechy i zabawy. Wszyscy otrzymali ołówki i długopisy z logo PAH i CEO. Na koniec przeprowadziłyśmy ankietę, dzięki której dowiedziałyśmy się, że uczniowie chcieliby, żeby gimnazjaliści jeszcze raz odwiedzili ich szkołę z podobnymi warsztatami i żeby trwały jeszcze dłużej niż 90 minut :)
Agnieszka Gniadek i Paulina Lechowska również wyszły bardzo zadowolone z warsztatów ze swoimi szóstoklasistami. Bardzo spodobała nam się rola pedagoga. Kto wie? Może w przyszłości zainteresuje nas zawód nauczyciela? Na koniec stwierdziłyśmy, że „Nie taki diabeł straszny, jak go malują” i … poszłyśmy uzgodnić kolejne terminy.
Przyznać jednak musimy, że po dotarciu do domu poczuliśmy ogromne zmęczenie. Jak nauczyciele wytrzymują tyle lekcji z nami?!
Autor: Małgosia Mróz


2 komentarze:
a naszej klasy 6a nie daliście czemu to 6c jest taka sławna ... Obraziłam się na was!!! Oni zawsze są na 1st! muszę przyznać że jesteście chamscy! a przecierz obiecaliście!!!
Droga Lolu, to, że nie ma Ciebie i twojej klasy w tym newsie, nie oznacza, że nie będzie jej w ogóle w internecie. Zapraszamy za kilka dni na nasz profil na fotosik.pl, tam z pewnością będą wasze zdjęcia, ba, może nawet odnajdziesz się na filmie. Owszem, obiecaliśmy, ale nie powiedzieliśmy, że zrobimy to zaraz, nieprawdaż? Będziemy jeszcze w waszej szkole i z pewnością będzie okazja, by uwiecznić Ciebie/twoją klasę na fotografii, lub wideo.I proszę na nas nie obrażać. My jesteśmy fair i obrażanie nas jest oznaką twojego braku umiejętności słuchania i oceniania wartości danych spraw. Od trzynastolatki wymaga się choć trochę kultury osobistej. A to, czy jesteś na nas obrażona - twoje zdanie, musimy to uszanować ;) Pozdrawiam.
Bartosz Bednarz w imieniu całej grupy
Prześlij komentarz