sobota, 13 czerwca 2009

„Polacy na Grinpojncie” w Szkolnym Klubie Filmowym

Dnia 8 czerwca odbył się kolejny pokaz Szkolnego Klubu Filmowego. Tym razem wybraliśmy bardziej kameralne miejsce, ponieważ z wielkiej sali trzebnickiego kina powróciliśmy do Centrum Informacji Naukowej. Ta projekcja miała się całkowicie różnić formułą od innych wyświetleń filmów z projektu „Patrz i zmieniaj” i co ważne, tak niewątpliwie było. Wszystko to za sprawą naszego wspaniałego gościa.


Do specjalnie wcześniej przygotowanej sali pierwsi uczniowie zaczęli przybywać o godzinie 13.30. Po chwili sala zapełniła się ponad trzydziestką chętnych osób, którzy chciały spędzić pozalekcyjny czas na komentowaniu problemu polskiej emigracji, ponieważ to on był głównym tematem naszego spotkania. Na początek widzów powitał lider projektu Bartosz Bednarz. Zapowiedział on także osobę, która uświetniła nasz pokaz. Był nią Jan Mutor, człowiek, który w USA mieszkał 28 lat i żył na tytułowym Greenpoincie.

Po chwili zapowiedzi został wciśnięty magiczny przycisk „play”, po czym obraz Barbary Winograd zajął nas na 25 minut. Film jest bardzo interesujący, więc został odebrany bardzo dobrze. Krótkie wywiady z wieloma osobami, składające się na zgrabnie zmontowany dokument, wywołały wśród uczniów rożne uczucia. Z jednej strony bawiły mądrości życiowe autorstwa trenera tenisa, a z drugiej strony historia kloszarda wyciskała łzy. Te 25 minut materiału wideo uświadomiły młodym ludziom, że życie w Stanach Zjednoczonych nie jest takie kolorowe i spełnienie słynnego „American dream” udaje się tylko nielicznym. Niektórzy Polacy tracą swoje rodziny, majątki, a nawet upadają bardzo nisko, ponieważ w Ameryce nie mogą znaleźć sobie miejsca, nie mogą pracować i żyć zgodnie ze swoim powołaniem.


Obraz „wspaniałych” Stanów i uroki życia na emigracji stały się głównymi wątkami wspomnień naszego gościa. Jan Mutor dokładnie opowiedział o życiu za „wielką wodą”, a także o tym, jak wyjechał z komunistycznej Polski i jaki był jego pierwszy kontakt z Nowym Jorkiem . Przyznał, że bardzo mocno tęsknił za domem, za rodziną. Nigdzie nie znalazł zapachu ani smaku Polski. Wyjechał na 3 miesiące, a spędził w USA …30 lat! Żałuje tej rozłąki. To dało słuchaczom wiele do myślenia. Gość przemawiał ok. 90 min. Wszyscy słuchali go z wielkim skupieniem.

Spotkanie zakończyło się około godziny 15.20. Uczestnicy projekcji podziękowali za spotkanie gromkimi brawami. Młodzież zrozumiała, że emigracja to bardzo złożone zjawisko, które wywołuje tęsknotę, a zabija braterstwo. Przykład pana Mutora tylko to potwierdza. Nie każdy nadaje się na emigranta.

Brak komentarzy: